Agata Pietroszek: Wiele osób może mnie potępić za to jak trenuję i ile


fot. facebook Agata Pietroszek - biegi przeszkodowe

Agata Pietroszek - instruktor biegów ekstremalnych, polska ambasadorka marki Reebok. Jedna z najbardziej utytułowanych biegaczek ekstremalnych. Zwyciężczyni m. in. biegu Spartan300 i Spartan Race Super. W rozmowie z Natalią Bąk opowiada najciekawszą historię, która przydarzyła się jej podczas sportowych wyjazdów.

W jednym z ostatnich postów na Facebooku napisałaś: "To coś więcej niż pasja, to styl życia". Powiedz nam, jak do tego doszło, że biegi ekstremalne stały się Twoją życiową pasją?

Całkiem przypadkiem :) Po raz pierwszy w biegu z  przeszkodami wystartowałam dwa lata temu – zupełnie dla zabawy, ale wygrałam. Był to Survival Race we Wrocławiu. Później, po dość długiej przerwie wystartowałam w Runmageddonie w Poznaniu. Nie wiedziałam wtedy, że aby walczyć o medale, trzeba biec w pierwszej fali. Wygrałam zawody startując z dalszej grupy, jednak mój wynik w zasadzie się nie liczył. Wtedy coś się chyba „urodziło”, że może czas startować częściej w biegach przeszkodowych. Któregoś razu buszując w internecie znalazłam przypadkiem biegi Spartan Race. Naoglądałam się filmików i wymarzyłam sobie, że kiedyś wystartuję w tego typu imprezie. Jakuszyce były strzałem w dziesiątkę. Zakochałam się w tym Spartańskim klimacie.

To, co robisz traktujesz jako hobby czy jako pracę?

Pewnie, że jako hobby. Mam własne życie, obowiązki, naukę. Nie można traktować biegów przeszkodowych jako pracy, nie w naszym kraju. Nie zarabiam na tym pieniędzy. Koszty logistyczne (dojazdy, zakwaterowanie, wyżywienie) są ogromne i tego się nie przeskoczy. Trzeba zawsze odkładać zarobione pieniądze, by wystarczyło na jakiś fajny wyjazd.

Jesteś ambasadorką marki Reebok, jak do tego doszło? To chyba Twój kolejny wielki sukces :)?!

Ambasadorstwo można powiedzieć, że wybiegałam sobie na Spartan Race w Andorze. Długa historia … Kilka sukcesów w Spartan Race w Europie na pewno zwróciło uwagę marki, gdyż wiadomo, Reebok jest sponsorem tytularnym tego cyklu biegów. Bardzo dobrze czuję się będąc w ich teamie. Dzięki temu poznałam wielu inspirujących ludzi z pasją, potrafiących motywować do działania, którzy również reprezentują te same barwy.

Za Tobą spotkanie z Joanną Jędrzejczyk – mistrzynią UFC - a nie każdy ma taką okazję. Czym dla Ciebie było to spotkanie?

Joanna Jędrzejczyk jest idealnym przykładem, że można zdobywać szczyty, jeśli tylko ma się mnóstwo samozaparcia. Spotkałam ją już wcześniej, nie podchodziłam do niej, jak do wielkiej gwiazdy – choć nią faktycznie jest. Nie zachowuje się jak celebrytka. Dla każdego zawsze znajdzie czas, by zbić „pionę” czy zrobić wspólne zdjęcie.

Czy są jacyś inni sportowcy, których traktujesz jako wzory godne naśladowania?

Wcześniej trenowałam siatkówkę i zawsze podziwiałam Katarzynę Skowrońską. Za sukcesy, grę i za to jakim jest człowiekiem.

Dlaczego zakończyłaś siatkarską przygodę?

Poszłam na studia wojskowe Do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu i tam zaczęłam biegac. Jeszcze wcześniej przed siatkówka byłam sprinterką. Na studiach przekwalifikowałam się na dłuższe dystanse.

Co jest potrzebne do osiągania sukcesów? Talent? Praca? Ludzie? Predyspozycje?

Chyba wszystko jest potrzebne. Od ciężkiej pracy na treningach, do których trzeba znaleźć motywację, przez obranie celu, do wspierających nas ludzi włącznie.

Jak często i w jaki sposób trenujesz?

Wiele osób może mnie potępić za to jak trenuję i ile. Ja mam po prostu taki tryb życia. Planuję czas tak, by robić dwa treningi dziennie. Treningi mam zarówno biegowe jak i crossfitowe.
Startujesz na całym świecie, jak oceniasz poziom międzynarodowy, a jak ten w Polsce?
W większości krajów Europy, Spartan Race jest najpopularniejszym z biegów przeszkodowych, dlatego zjeżdża się na niego cała elitarna „śmietanka” danego państwa. Nazwiska zazwyczaj powtarzają się, więc wiadomo, na kogo trzeba uważać.

Coraz więcej osób biega w takich imprezach, ale jednak wiele nadal się boi, obawia o kontuzje itp. Co byś im powiedziała?

Kto nie ryzykuje, nie pije szampana :) Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak wiele mocy w nich tkwi. Boją się nieznanego. Czasem wystarczy motywacja od drugiej osoby, zapisanie się z grupą osób i wspólne pokonanie trasy. Nie trzeba biegać, by zdobywać trofea, można startować dla zabawy, zdjęć, brudnych ubrań i niesamowitych wspomnień. Po ukończonym biegu satysfakcja i samozadowolenie gwarantowane. Podziw rodziny i znajomych, którzy stchórzyli i nie wystartowali również.

Wydarzyło się kiedyś podczas któregoś z biegów coś, co zapamiętasz na zawsze?

Raz, kiedy miałam lecieć na Spartan Race do Taranto z Katowic, źle sprawdziłam nazwę lotniska i trafiłam na takie dla szybowców. Spanikowana zadzwoniłam po taxi (kosztowała więcej niż bilet lotniczy), która ponad godzinę wiozła mnie na to prawidłowe. Taksówkarz wciąż powtarzał, że się nie wyrobimy… Udało się dotrzeć na odprawę 5 minut przed zamknięciem bramek. Do Taranto dotarłam w sobotę w nocy. Start na dystansie Super miałam w niedzielę rano. Oczywiście wszystkie sklepy były pozamykane, kiedy wstałam. Pomyślałam sobie, w jaki sposób mam niby pokonać wyczerpujący bieg na „głodniaka”? Na szczęście na miejscu rozgrywania Spartan Race dorwałam foodtruck’a, który dopiero się rozstawiał i 10 min przed startem zjadłam słodką bułkę z serem i wypiłam pyszne włoskie (maluteńkie) espresso.

Który sukces jest dla Ciebie najważniejszy?

Największy sukces to myślę, że zwycięstwo w Spartan Race Super w Andorze. Doleciałam późno w nocy do Hiszpanii, później podróż autem do Andory. Byłam dopiero około 4 w nocy na miejscu. Rano udało się wygrać i to z 15-minutową przewagą nad drugą zawodniczką :)

Bardzo Ci dziękuję i powodzenia w dalszych sukcesach!

Dziękuję również.

rozmawiała Natalia Bąk

Kalendarium

Sierpień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
3
4
6
7
8
10
11
13
14
15
17
21
22
24
25
28
29
31

Polub nas!